РАЗВЕTКА i Sowia Góra

10.05 i 16.05 2009

Sowia Góra czyli bezdroża Dudusia.

W niedzielę 10. 05. 2009 r. siedmioro Doktorków i sympatyków postanowiło odwiedzić miejsce, z którego rozciąga się piękny widok na przełom Liwca tzw. Sowią Górę nazywaną przez nas „Lisią Górką”. Byliśmy tam ostatnio 31 sierpnia 2008.
Wyruszyliśmy z Siedlec ok. godz. 10.00 rano. Tym razem Kolega Sławek zwany Dudusiem prowadził nas swoimi ulubionymi drogami. Do Chodowa jechaliśmy asfaltem, a ledwie skręciliśmy na Węgrów kolega Jarek złapał gumę i mieliśmy przymusowy postój (później łatał tę samą dętkę co najmniej 2 razy). Dalej jechaliśmy już bocznymi piaszczystymi drogami z Chodowa przez Kisieliny Żmichy, Mokobody, Wyszków. Na naszej drodze spotkaliśmy sarnę oraz zające. Posiedzieliśmy tam troszkę na wzniesieniu, kontemplując piękny widok, ale niestety pogoda zaczęła się zmieniać, więc ruszyliśmy w drogę powrotną. Jechaliśmy główną drogą. Deszcz złapał nas przed Budziszynem. Przeczekaliśmy najgorsze pod dachem dobrych ludzi i ruszyliśmy dalej. Odwiedziliśmy cudowne źródełko w Budziszynie. W Mokobodach odwiedziliśmy zaprzyjaźnione gospodarstwo agroturystyczne u Pani Stasi. Tuż przed Chodowem usłyszałam bardzo nieprzyjemny chrobot w moim rowerze. Ledwie dojechałam do domu. Później okazało się, że to suport odmówił posłuszeństwa. Dobrze, że stało się to pod koniec wycieczki.

„РАЗВЕTКА” czyli wypad nad Zalew Zegrzyński.

W sobotę 16. 05. 2009 r. Czworo „zwiadowców” : Danka, Emil, Jarek oraz Joanna, wyruszyła nad Jezioro Zegrzyńskie. Zapakowaliśmy się w samochód osobowy i pomknęliśmy nim w lasy okolic Marek do Puszczy Słupeckiej. Zatrzymaliśmy się w Strudze. Wypięliśmy rowery i zrobiliśmy sobie przejażdżkę do Nieporętu nad Jezioro Zegrzyńskie. Przystanęliśmy na przystani przy porcie Jachtowym. A następnie przejechaliśmy kawałek wzdłuż brzegu jeziora mijając Białobrzegi, w stronę na Ryni. Zmęczyła nas trasa z jeżdżącymi często samochodami, więc odbiliśmy na Radzymin, Beniaminów, Wólkę Radzymińską i wróciliśmy do Strugi. Razem wyszło ok. 26 km. Niedużo to w prawdzie, ale pogoda nas nie rozpieszczała, bo gdzieś w połowie drogi złapał nas deszcz. Tradycji wyjazdów musiało stać się zadość - Jarek zmieniał gumę na trasie - dobrze, że już wtedy nie padało. Również Joanna miała przygodę z asfaltem. Wszystko skończyło się szczęśliwie dla разведчиков.
Miejsca niewątpliwie ładne, ale niestety szlaki prowadzą także asfaltami i to drogach dość ruchliwych. Poza tym kolory szlaków niekoniecznie odpowiadają tym na mapie. Mimo tych paru minusów zwiad uważamy za udany.

zobacz zdjęcia z wycieczek