Majowy Rajd Rowerowy – "Suwalszczyzna 2014"

30.04-04.05.2014

Suwalszczyzna

Stawiliśmy się pod garażem Emila o 15.30, zaczęło się pakowanie bagaży i rowerów na przyczepkę. Wyruszyliśmy dwoma samochodami w kilkugodzinną podróż do miejscowości Rutka miejscowości niedaleko Jeleniewa. Późnym wieczorem dotarliśmy do gospodarstwa Adama i Haliny Kułakowskich (http://glazowisko.pl). Pierwszy dzień przywitał nas zimną ale słoneczną pogodą, ale pomimo to wyruszyliśmy na trasy Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Pierwszą atrakcją był oczywiście rezerwat przyrody Głazowisko Rutka naprzeciwko gospodarstwa Adama. Po przejechaniu kilku kilometrów dotarliśmy do Turtula. Tu podziwiamy widok na Staw Turtulski. W tym miejscu czeka nas pierwsza niespodzianka, przebita opona Iwony. Naprawa zajmuje trochę czasu, ale się udało i ruszamy w dalszą drogę. Przez Kruszki docieramy do Głazowiska Bachanowo. Tu zatrzymujemy się przy sklepie, aby uzupełnić zapasy żywności i wody oraz trochę odpocząć. Udajemy się w kierunku wsi Wodziłki zamieszkałej przez staroobrzędowców. Ten fragment trasy to pięknie wijąca się droga gruntowa strome zjazdy i podjazdy, z niezapomnianymi wrażeniami aż do Głazowiska Łopuchowskiego. Jeszcze jeden stromy podjazd i jesteśmy w Błaskowiźnie - teraz pora na odpoczynek przy plaży nad jeziorem Hańcza. Z powrotem wjeżdżamy do Bachanowa. We wsi Przełomka podziwiamy domek z gliny, i ruszamy do Starej Hańczy, następnie do miejscowości Dzierwany i tu odpoczywamy. Przez Cisówek, mijając j. Pogorzałek, j. Kamaduł dojeżdżamy do ścieżki edukacyjnej wokół j. Jaczno. Wkrótce dojeżdżamy do punktu widokowego na j. Jaczno, wspinamy się na skarpę widok jest niezapomniany. W Smolnikach udajemy się na jeszcze jeden punkt widokowy. Wracamy na czarny szlak, który prowadzi nas do młyna w Udziejku. Jedziemy w kierunku Góry Zamkowej. Omijamy ją, jesteśmy zmęczeni i jest już późno. Możliwie najkrótszą drogą udajemy się na kolację przygotowaną przez Adama w Głazowisku. Barszcz ukraiński i babka ziemniaczana smakują wyśmienicie.
Następny dzień powitał nas jeszcze większym chłodem. Tym razem udajemy się w kierunku jeziora Wigry. Przez Jeleniewo, Prudziszki, Szwajcarię, w której szukamy „Cmentarzyska Jaćwingów” docieramy do j. Krzywe. Tu na plaży pora na odpoczynek. Z Krzywego udajemy się tzw. „Bindasową Drogą” w kierunku „Kładki” w dolinie rzeki Czarnej Hańczy. Jedziemy przez kładki, mijamy j. Muliczne docieramy do Słupi, następnie asfaltem na upragniony obiad „U Jawora”. Po odpoczynku robimy parę fotek nad Wigrami i ruszamy do Płociczna mijamy stację kolejki wąskotorowej, ruszamy w drogę powrotną przez Sobolewo, Krzywe. W Prudziszkach decydujemy się na zjazd w boczną drogę i tu znowu niespodzianka – pęknięta opona Iwony. Na szczęście jest już blisko i niezawodny kolega Emil zabiera rower Iwony samochodem. Po dojeździe na nocleg Adam serwuje nam świeżo wędzone ryby.
Dzień trzeci zaczynamy od wyjazdu przez Turtul, Przerośl do mostów w Stańczykach. Tu odpoczywamy i podziwiamy te wspaniałe budowle. Wyjeżdżamy w kierunku na Degucie, po drodze szukamy Głazu Wilhelma, który okazał się zatopiony w bagnach. Jedyny bar w Żytkiejmach okazuje się nieczynny i nasze organizmy domagają się czegoś ciepłego. Pozostaje do zrealizowania pomysł Jarka – kiełbasa w najbliższym sklepie i ognisko. Po zjedzeniu pieczonych kiełbasek ruszamy uroczym szlakiem Puszczy Rominckiej. Przez Błudzie, Dubeninki, Cisówek wracamy do Przerośli. Mamy piękny słoneczny dzień chociaż zimny, jesteśmy już zmęczeni. Wracamy na kolację. Jest zimny wieczór, rozgrzewamy się przy ognisku.
Dzień czwarty to pakowanie rowerów, i powrót do domu. Po drodze zajeżdżamy do miejscowości Wigry, zwiedzamy Klasztor Kamedułów i ruszamy w drogę powrotną do Siedlec.
W sumie pokonaliśmy ponad 200 km, było ciężko ale wynagrodziły to niezapomniane widoki.