Rajd Wiosenny – Puszcza Białowieska

11-14.04.2014

Hajnówka-Białowieża i okolice-Hajnówka

W KRAINIE ŻUBRA
W piątek 11 kwietnia, na parkingu przy stacji PKP, spotkali się uczestnicy rajdu do Białowieży. Większość rowerów została zapakowana do przyczepki. Czteroosobowa grupa dziewcząt z kierownikiem rajdu- Jarkiem na czele, ruszyła drogą do Hajnówki. Pozostałe osoby oraz dwa rowery dotarły tam szynobusem. Przed godziną 20 wszyscy uczestnicy rajdu spotkali się parkingu w Hajnówce. Już z czołówkami odbyło się szykowanie rowerów do nocnej jazdy. Uzbrojeni w kamizelki odblaskowe, wszelkiej maści lampki ruszyliśmy na trasę do Białowieży. Nocą puszcza wydawała się bardziej tajemnicza i potężna. Jazda po opustoszałej drodze, była prawdziwą atrakcją.
Kolejnym miłym akcentem naszego rajdu był nocleg w pięknym, nowo wybudowanym domu, który mieliśmy tylko dla siebie. „Czar Puszczy” na ul. Kamienne bagno 4 można z czystym sumieniem polecać wszystkim rowerzystom. Sobotni poranek przywitał nas chmurami i mżawką. Nie odstraszyło to naszego kierownika Jarka od gimnastyki porannej. Wykonał ją solidnie na oczach wszystkich jedzących w tym czasie śniadanie.
Po dziewiątej ruszyliśmy w puszczę. Zaczęliśmy od „Szlaku dębów królewskich”, następnie szlakiem, a potem wzdłuż torów kolejki wąskotorowej próbowaliśmy dotrzeć do „Carskiej tropiny”. Wąska ścieżka wzdłuż torów okazała się prawdziwą przeprawą przez dżunglę. Chyba nikt tędy nie jeździł od lat lub przyroda tak szybko zatarła ślady cywilizacji. Jednym słowem co chwilę trzeba było przenosić rowery przez powalone na torach olbrzymie drzewa lub przedzierać się przez plątaninę gałęzi. W efekcie naszej przeprawy Marek zgubił pedał. Tylko dzięki pomysłowości Grześka udało się zrobić prowizorkę aby Marek mógł kontynuować rajd rowerowy, a nie pieszy. Tak więc puszcza zwyciężyła i dalsze zmagania z puszczańskimi dukatami sobie darowaliśmy. Pozostało udać się na bardziej cywilizowane, szutrowe trasy. Dotarliśmy do miejscowości Budy, gdzie zatrzymaliśmy się na regionalny obiad. Składały się na niego solianka oraz podsmażane pierogi z mięsem. Pokrzepieni jadłem ruszyliśmy do "Miejsca mocy". Niespodziankom tego dnia nie było końca. Po leśnych ścieżkach przyszła pora na jazdę torowiskiem nieczynnej linii kolejowej, co niekoniecznie spodobało się płci pięknej. Wszystko jednak wynagrodziła MOC, która spłynęła na uczestników w miejscu okrytym starymi legendami. Z "Miejsca mocy" leśnymi szlakami dotarliśmy do starej stacji kolejowej Białowieża, obecnie przerobionej na sentymentalną restaurację - Restauracja Carska. Ze względu na odbywającą się w niej imprezę, mogliśmy tylko pogościć się na zewnątrz, za to w otoczeniu torów i dorodnych drzew. Po powrocie na kwaterę, właściciel zaproponował ognisko i kociołek.
Następnego dnia rano pojechaliśmy do "Rezerwatu pokazowego żubrów", a potem czekało nas sprzątanie domu i powrót do Hajnówki. Jak to zwykle bywa, pogoda ostatniego dnia uległa wyraźnej poprawie, wyszło słońce i zrobiło się ciepło. Puszcza nadal szykowała niespodzianki. W drodze powrotnej, na trasie przed Teremiskami oczom naszym pokazało się stadko spacerujących, dzikich żubrów. Powrót przez puszczę do Hajnówki okazał się strzałem w dziesiątkę. Puszczańskie krajobrazy, widoki rozlewisk, żegnały nas swoim pięknem i zachęcały żeby znowu tu wrócić.