Mały Doktorek w Sandomierzu

30.04 - 03.05.2010

30 kwietnia o bardzo wczesnej porze - 3.45 mieliśmy zbiórkę uczestników
rajdu przy S.P. Nr 11. Dzieci i rodzice strasznie zaspani ale przybyli
punktualnie. Zapakowaliśmy rowery do busa i ruszyliśmy do Łukowa. Pociąg
do Dęblina o 4.50, tam przejście na przód pociągu (zmiana kierunku
jazdy). Lublin - przesiadka w szynobus do Stalowej Woli. W miejscowości
Lipa ( prawdziwa lipa :)) tory naszemu szynobusowi zatarasował skład
pociągu towarowego któremu zepsuła się lokomotywa. Po rozmowie z
konduktorem, że sporo trzeba czekać na odblokowanie rozjazdu
postanowiliśmy ruszyć rowerami.Wszak do Stalowej Woli (naszej stacji
docelowej) zostało tylko 16 km. Ze Stalowej do Sandomierza 30 km.
Najfajniejszy i urokliwy był odcinek trasy od miejscowości Gorzyce.
Jechaliśmy obok wałów wąską asfaltową drogą. Pogoda super - upał,
słońce. W Sandomierzu na kwaterze byliśmy ok. 16.30. Po zakwaterowaniu,
prysznicu i krótkim odpoczynku ruszyliśmy już na piechotę na miasto.
Starówka a potem basen i max pizza. Wróciliśmy na 23.00. Dzieci padły
"jak muchy". W sobotę planowaliśmy trasę do zamku w Krzyżtoporze.
Ruszyliśmy o 9.00. Niestety odjechaliśmy tylko jakieś 16 km od
Sandomierza. Intensywne opady deszczu zmusiły nas do przerwania wyprawy.
Dwie godziny czekaliśmy na to, aż deszcz przestanie padać. Na szczęście
w fajnych warunkach bo pod wiatą do której zaprosił nas miejscowy
gospodarz. Dostaliśmy herbatkę i ciastka. Jak przestało padać ruszyliśmy
w drogę powrotną. Po deszczu zrobiło się strasznie parno i gorąco,
godzinę później wyszło słońce. O 15.00 byliśmy w Sandomierzu.
Zostawiliśmy rowery na podwórku pani kioskarki i ruszyliśmy zwiedzać
piękną starówkę. Byliśmy na wieży Opatowskiej, przeszliśmy trasę
podziemną. Najwięcej frajdy dzieciakom sprawiła jednak wizyta w
zbrojowni gdzie mogli zakładać i przymierzać wszystkie eksponaty. Była
walka na miecze, hołd żołdaków i inne ;). Odebraliśmy rowery i
ruszyliśmy zobaczyć "Igielne Ucho" a potem przejechać się Wąwozem
Królowej Jadwigi. Na kwaterze byliśmy ok. 19.00. Tu już czekała na nas
ekipa: Arek z żoną, Tomek, Maro z rodzinką: żoną i dwoma córkami. Szybko
zorganizowaliśmy grilla zapoznawczego. Kiełbaski smakowały nam bosko a
zabawa w "głuchy telefon" dostarczyła sporo ubawu i śmiechu. W niedzielę
tuż po pobudce postanowiliśmy ponowić próbę dojazdu do zamku w
Krzyżtoporze. Tym razem nam się udało. Przy okazji padł mój rekord
dziennego odcinka jazdy z dziećmi: 93 km. Trasa: Sandomierz - Samborzec
- Joachimowce - Klimontów - Konary - Ujazd (zamek Krzyżtopór) -
Klimontów - Świątniki - Obrazów - Sandomierz. Po powrocie Arek i reszta
nie mogli uwierzyć, że dokonaliśmy takiego wyczynu. Dzieci strasznie
były z tego powodu dumne i wysoko nosili noski! Po kolacyjce
obejrzeliśmy film i spać..... oj i ja tą traskę poczułem w nogach -
padłem. W poniedzialek po uporządkowaniu kwatery i spakowaniu ruszyliśmy
w traskę do Stalowej Woli. Na stacji spotkaliśmy ok. 30 os. grupkę
rowerzystów z W-wy. Zrobiło mi się niewesoło - jak zapakować się z
dziećmi do pociągu ("Solina" Przemyśl - W-wa}, wysiąść z nimi w Dęblinie
i w ciągu 8 min zapakować się w pociąg do Łukowa. Po przyjeździe pociągu
okazało się, że dwa wagony przeznaczone na rowery są upchane na full. Po
telefonie do Artura postanowiłem nie ryzykować i jechać pociągami
regionalnymi do Dęblina. Tam czekał na nas już Artur vanem z przyczepką.
Zapakowaliśmy rowery. W Siedlcach byliśmy o 22.40. Nastąpiło rozwiązanie
rajdu.

PODSUMOWANIE:
TRASY:
Piątek 46 km
Sobota 38 km
Niedziela 93 km
Poniedziałek 36 km
Łącznie: 213 km
AWARIE:
- poluzowanie suportu
- pancerz w lince zmiany biegów
- hamulce
- guma i pęknięcie ośki tylnej piasty (komandor:))
ZAKWATEROWANIE:
Bożena Chojnacka, Sandomierz ul. Portowa 1a tel. 607 838 700 - 30 zł/os
POGODA:
- gorąco w piątek, deszcze na przemian z ładną pogodą w pozostałe dni
UCZESTNICY:
YD: Darek, Marcin, Krystek, Bartek, Mateusz, Karol
Dodatkowo: Arek, Tomek, Marek, Gosia, Wiki, Weronika
PODZIĘKOWANIA:
- Tacie Bartka i Mateusza za transport w piątek do Łukowa
- gospodarzowi w Łojowicach za herbatkę, ciastka i kawę, wiatę podczas
deszczu
- gospodyni w Krzyżtoporze za podobną sytuację, ciasto i jabłka.
- konduktorowi w pociągu relacji Lublin - Stalowa Wola za wprowadzenie w
błąd (dotyczy połączenia powrotnego)
SZCZEGÓLNE PODZIĘKOWANIA:
Kol. Arturowi za transport rowerów i nas samych: Dęblin-Siedlce

fotki z wyprawy