Wyprawa do Czech - Moravský Kras

03-07.06.2015

Morawy (Republika Czeska)

W dniach 3 – 7 czerwiec 2015 r. odbył się rajd rowerowy do Czech. W tytule zapowiadającym wyprawę: Śladami Rumcajsa, wkradło się małe nieporozumienie, wynikająca z tego, że w pobliżu miejsca, do którego jechaliśmy, znajduje się miejscowość Jiczyn. Tymczasem wycieczka obejmowała terytorium chronionego obszaru Krasu Morawskiego. W rajdzie wzięło udział 14 osób, wśród których dwie pochodziły z Torunia, trzy z Warszawy, trzy z Lublina i jedna z terenu warmińskiego.
Wystartowaliśmy z Siedlec o godzinie 21:00. Po całonocnej jeździe, około 9: 00 dotarliśmy do miasteczka Blansko, położonego nad rzeką Svitavą. Naszą bazą był elegancki „Penzion u Rechů”, usytuowany na zboczu wysokiego wzniesienia. Po zjedzeniu śniadania, cała grupa udała się na taras, gdzie przy kawie mogliśmy rozkoszować się malowniczym widokiem panoramy miasteczka. Po ulokowaniu się w pensjonacie i krótkiej drzemce, ruszyliśmy na pierwszą trasę do browaru Černá Hora. Mieliśmy niepowtarzalną okazję przejechać się Rowerowym Szlakiem Piwnym. Mimo, że odcinek do pokonania był dość krótki, to jednak uciążliwy podjazd oraz upał, dały nam mocno w kość. Wszystko to wydłużyło czas przejazdu i mało brakowało, a nie zdążylibyśmy przed zamknięciem browaru. Szczęście jednak nam sprzyjało. Sympatyczny Czech oprowadził nas po miejscu, gdzie od 1298 roku, produkuje się złoty, chmielowy napój Černá Hora. Zaglądaliśmy do pomieszczeń, w których odbywały się różne etapy warzenia piwa. Ukoronowaniem tego dnia było spożycie napitku w pobliskiej knajpie. Niestety nie mieliśmy okazji degustować go w browarze. Po uzupełnieniu płynów, udaliśmy się w drogę powrotną.
Następny dzień, piątek, był równie ciekawy. Wyruszyliśmy tuż po śniadaniu. Pierwszą atrakcją było zwiedzanie starego młyna, odpoczynek w lokalnej knajpce, potem był pałac i barokowy kościół w miejscowości Křtiny, a na koniec największa atrakcja tego dnia - tajemnicza jaskinia Wypustek, która przez cały XX wiek służyła do celów wojskowych. W latach 60-tych urządzono w niej punkt dowodzenia dla Sztabu Głównego Armii Czechosłowackiej i dowództwa Układu Warszawskiego. Miejsce to było ściśle tajne, tak, że nawet pilnujący na zewnątrz żołnierze nie mieli pojęcia, czego pilnują i nigdy nie byli w środku. Po tym klimatycznym miejscu oprowadził nas czeski przewodnik, który z wielkim zaangażowaniem trochę po polsku, czesku, a trochę po rosyjsku, starał się nam przekazać jak najwięcej informacji.
Na sobotę zaplanowaliśmy główną atrakcję Morawskiego Krasu – Propast Macocha. Z pensjonatu wyruszyliśmy o świcie by już o 8: 00 być przy kasie jaskini Punkevni. Po zakupieniu biletów wraz z przewodnikiem udaliśmy się do jej wnętrza. Podziemnymi korytarzami zeszliśmy na dno Przepaści Macocha, a następnie przesiedliśmy się do kilkunastoosobowych łodzi. Przez półtora kilometra płynęliśmy szmaragdowymi wodami podziemnej rzeki Punkvi i podziwialiśmy piękno skalnych form. Po opuszczeniu jaskini pokonaliśmy od razu kilka poziomic i wdrapaliśmy się na krawędź Przepaści Macocha. Z zawieszonych nad przepaścią mostków górnego i dolnego spoglądaliśmy w jej ciemne dno, gdzie byliśmy przed godziną. Teren wokół jaskini i przepaści zwracał uwagę ciekawie ukształtowanymi skałami, a trasa rowerowa wiodła wąwozem otoczonym szpalerem starych drzew. Korzystając z przyjemnego chłodu opuściliśmy jeden z najciekawszych fragmentów krasu. Dalej trasa nie była tak komfortowa. Prowadziła pod górę, w niezalesionym terenie do miasteczka Rájec - Jestřebí. Atrakcją tego miejsca był ogromny zamek, który ze względów czasowych zwiedziliśmy tylko częściowo ( I piętro). Ponieważ upał sięgał powyżej 30 stopni zapadła decyzja, by przeczekać skwar, w jakimś przyjemnym miejscu w chłodzie z dostępem do wodopoju. Tak też uczyniliśmy i dopiero późnym popołudniem zaczęliśmy kierować się do naszego miasteczka Blansko. Po zjedzeniu ostatniej kolacji, przyjemnym degustowaniu piwka na tarasie, panowie zabrali się do pakowania rowerów. W niedzielę rano ruszyliśmy w drogę powrotną, w Siedlcach byliśmy na 21:00. Mimo krótkiego czasu udało nam się zobaczyć najpiękniejsze atrakcje Morawskiego Krasu.